close
Share with your friends

Ministerstwo Finansów opublikowało 10 sierpnia 2020 r. projekt przepisów wprowadzających tzw. estoński CIT. Podstawowym założeniem estońskiego CIT jest odroczenie opodatkowania podatkiem dochodowym do momentu wypłaty zysku na rzecz udziałowca. Sprawa wydaje się więc prosta – dopóki spółka nie wypłaci zysku, nie płaci CIT. Lektura projektu dostarcza jednak wielu wątpliwości.

Zagraniczny pierwowzór

Nazwa „estoński CIT” nie jest oczywiście przypadkowa. Projekt polskich przepisów wzorowany jest na rozwiązaniu estońskim. W tym państwie opodatkowanie dochodu w momencie wypłaty zysku, a nie na bieżąco, jest powszechną opodatkowania CIT. W ten sposób opodatkowani są wszyscy podatnicy CIT w Estonii. Estońskie spółki nie muszą więc spełniać specjalnych warunków, aby korzystać z takiej formy opodatkowania.

Prostota estońskiego systemu podatkowego oraz niewygórowane stawki podatkowe (Podstawowa wynosi 20%, możliwe jest również zastosowanie obniżonej stawki w wysokości 14%) sprawiają, że prowadzenie działalności poprzez spółkę kapitałową jest najpopularniejszą formą prowadzenia działalności w Estonii. Zgodnie z opublikowanym w lipcu 2020 r. raportem „Estoński CIT dla Polski. Potencjał, modele wdrożenia i oczekiwane efekty” przez Polski Instytut Ekonomiczny aż 82,74% podmiotów biznesów prowadzonych w Estonii ma formę spółki kapitałowej. Tymczasem w Polsce proporcja jest odwrotna – dominuje jednoosobowa działalność gospodarcza (85,78%).

Polska koncepcja

Polski ustawodawca określa w projektowanych przepisach estoński CIT jako ryczałt od dochodów spółek kapitałowych. Ma on stanowić alternatywę dla tradycyjnego CIT. Korzyścią ma być nie tylko odroczenie momentu opodatkowania do wypłaty zysku, ale także efektywnie niższe opodatkowanie z perspektywy udziałowca / akcjonariusza. Podatnicy będą rozliczać się estońskim CIT w 4-letnich okresach, które będą mogły być przedłużane na kolejne 4-letnie okresy. Stawki opodatkowania estońskiego CIT mają wynieść 25% lub 20% albo 15% lub 10% (mali podatnicy). Obecna stawka CIT na poziomie spółki to 19% albo 9% (mali podatnicy). Stawka PIT dla wypłaty dywidend wynosi zaś 19%. Według obliczeń Ministerstwa Finansów, łączna stawka opodatkowania będzie wynosić:

  • 25% lub 20%. dla małych podatników (obecnie 26,29 proc.), oraz
  • 30% lub 25% dla pozostałych (obecnie 34,39 proc.)

Z estońskiego CIT nie będą mogli skorzystać wszyscy podatnicy. Estoński CIT adresowany jest do podmiotów z sektora MŚP (mali i średni przedsiębiorcy), którzy spełniają dodatkowe warunki. Projektowane przepisy przewidują szereg wymogów, które muszą zostać spełnione, aby spółka mogła rozliczać się w ramach tego reżimu opodatkowania.

Podstawowe warunki skorzystania z estońskiego CIT według projektu to m. in.:

  • Roczny przychód nie może przekroczyć 50 mln zł (z VAT);
  • Udziałowcami / akcjonariuszami mogą być tylko osoby fizyczne (także nierezydenci);
  • Zatrudnienie co najmniej 3 pracowników w stosunku rocznym (nie wlicza się do tego udziałowców / akcjonariuszy);
  • Brak możliwości posiadania udziałów w innych spółkach;
  • Konieczność inwestowania w środki trwałe - wydatki na firmowe środki trwałe powinny wzrosnąć przynajmniej o 15 proc. w dwuletnim okresie (nie mniej niż 20 tys. zł) lub o 33 proc. w czteroletnim okresie (dolny limit to 50 tys. zł);
  • Mniej niż połowa przychodów pochodzi z tzw. dochodów pasywnych (np. dywidendy, odsetki, realizacja praw z instrumentów finansowych);
  • Nie sporządza sprawozdań finansowych zgodnie z Międzynarodowymi Standardami Rachunkowości w wybranych przypadkach (przypadki, o których mowa w art. 45 ust. 1a i 1b ustawy o rachunkowości).

Projekt przewiduje także wiele wyłączeń uniemożliwiających skorzystanie z estońskiego CIT. Nie będą mogły z niego skorzystać m. in. przedsiębiorstwa finansowe, spółki osiągające dochody w specjalnych strefach ekonomicznych, spółki w stanie upadłości lub likwidacji, podatnicy utworzeni w wyniku działań restrukturyzacyjnych (m. in. połączenia i podziały).

W świetle powyższego, w przeciwieństwie do estońskiego pierwowzoru, krąg podmiotów, które w Polsce byłyby uprawnione do zapłaty podatku w momencie wypłaty zysku byłby znacząco ograniczony. Podatnik CIT zainteresowany estońskim CIT musiałby dokonać wnikliwej analizy, czy może skorzystać z tego reżimu opodatkowania. Najlepiej ilustruje to ankieta zamieszczona na stronie internetowej Ministerstwa Finansów, która wymaga odpowiedzi na 15 pytań (kryteriów), aby uzyskać odpowiedź, czy dana spółka byłaby uprawniona do skorzystania z estońskiego CIT zgodnie z projektowanymi przepisami.
 

Liczne wątpliwości

Wątpliwości budzi nie tylko ewentualna możliwość skorzystania z estońskiego CIT. Sam proces rozliczania się w tym reżimie podatku dochodowego również nie jest jasny.

Projekt przepisów zawiera katalog wypłat od udziałowców / akcjonariuszy podlegających opodatkowaniu. Należą do nich m. in. ukryte zyski, wydatki niezwiązane z działalnością gospodarczą, dochód z tytułu nieujawnionych operacji gospodarczych. Ustawodawca wprowadza zatem szereg nowych niejednoznacznych pojęć z perspektywy podatników, które są kluczowe w toku ustalenia podstawy opodatkowania. Definiuje z nich jedyne ukryte zyski, jednakże i ich definicja wprowadza kolejne wątpliwości (za ukryte zyski uznaje się m. in. darowizny, prezenty i ofiary wszelkiego rodzaju, a także wydatki na reprezentację).

Dodatkowo podstawa opodatkowania będzie obliczana w oparciu o wynik rachunkowy (księgowy) spółki. To on będzie punktem wyjścia do obliczenia podatku do zapłaty. Przepisy nie wskazują jednak precyzyjnie, jak to rozliczenie powinno wyglądać. Zatem sam proces kalkulacji estońskiego CIT również może być problematyczny z perspektywy podatników.

Estoński tylko z nazwy?

Polska wersja estońskiego CIT (przynajmniej w fazie projektu) znacząco odbiega od swojego pierwowzoru. Estoński system podatkowy zbiera największe pochwały za swoją prostotę oraz powszechność (wszystkie spółki w Estonii płacą CIT w momencie wypłaty zysku). Tymczasem, polska wizja takiego reżimu opodatkowania cechuje się sporą liczbą niejasności oraz nieprecyzyjnych uregulowań, a także wąskim kręgiem potencjalnych beneficjentów.

Przedstawiciele Ministerstwa Finansów na spotkaniu w dniu 24 sierpnia 2020 r. zorganizowanym w ramach konsultacji publicznych wskazali, że w przypadku pozytywnego przyjęcia estońskiego CIT przez podatników oraz osiągnięcia przez tę regulację założonych celów (zwiększenie inwestycji na środki trwałe i zatrudnienia w sektorze MŚP), kryteria estońskiego CIT mogą zostać w przyszłości poluzowane. Mając na uwadze rygorystyczność innych kryteriów (w szczególności wymóg zatrudniania pracowników oraz inwestycji w środki trwałe), uzasadnione byłoby zwiększenie kryterium przychodowego, aby uczynić estoński CIT bardziej powszechnych rozwiązaniem. Obecna potencjalna liczba beneficjentów tej regulacji (ok. 34,4 tyś spółek) stanowić będzie zbyt mało reprezentatywną próbę, aby móc po wprowadzeniu tej regulacji ocenić, czy estoński CIT zrealizował postawione przed nim cele.

Co prawda według projektowanych przepisów estoński CIT zapewne łącznie niższe opodatkowania biorąc pod uwagę łącznie spółkę i udziałowców, jednakże nie można stwierdzić, że obecny projekt spełnia pokładane w nim nadzieje. Z uwagi na projektowane kryteria może okazać się, że estoński CIT okaże się jedynie ciekawostką dla nielicznych, zamiast realną alternatywą dla ogółu podatników. Estoński CIT ma obowiązywać w Polsce od 1 stycznia 2021 r. Pozostaje zatem obserwować, czy w toku prac legislacyjnych polska wersja estońskiego CIT zbliży się do swojego zagranicznego pierwowzoru.  

Autor:

Rafał Fudali, starszy konsultant w zespole ds. CIT w KPMG w Polsce